Kosmetyki mineralne to jeden z
modniejszych trendów kosmetyki naturalnej. Nic dziwnego: mają
one wiele zalet, których litanię wyliczyła już chyba każda
używająca ich blogerka ;) Dla całkowicie zielonych w temacie
przypomnę, że produkty mineralne to wysoko skoncentrowany pigment,
który w przypadku kosmetyków w kremie czy fluidzie (jak na przykład
podkłady) zawieszono by w tłuszczowej emulsji mającej potencjalne
właściwości komedogenne („zapychające pory”). W przypadku
tzw. „minerałków” sypki pigment mieszamy tylko z odrobiną
innych proszków, czego efektem jest podkład w postaci pyłku:
lekki, kryjący, niezapychający i nieszkodzący cerze, a przeciwnie:
często o bardzo dobroczynnych właściwościach.
Kosmetyki mineralne mają jednak kilka
wad. Są trudno dostępne – do zamówienia głównie przez
Internet, dość drogie i zupełnie inne w aplikacji niż ich
drogeryjne odpowiedniki. Nie znaczy to jednak, że nakładanie ich
jest trudne! Jest po prostu inne :) Trudne na początku, z czasem
banalne i równie automatyczne co wklepywanie klasycznego podkładu
czy cienia do powiek.
Z powyższych wad każdą da się
wyeliminować lub co najmniej zmniejszyć jej odczuwalność.
Najlepiej sprawdza się tu moim zdaniem doświadczona w używaniu
minerałów koleżanka, a dla tych z Was które takiej nie mają lub
po prostu wolą poradniki w formie pisanej – jest ten właśnie
post. Większość treści powinna być uniwersalna dla wszystkich
typów kosmetyków, ale pisząc go myślałam głównie o podkładach,
bo to ich zakup oraz aplikacja są zawsze najtrudniejsze.
Od lewej: Bare Minerals W15, Everyday Minerals It base - fairly light neutral, Everyday Minerals semi matte base - Fair Neutral
DOSTĘPNOŚĆ
Zacznę od tego, że fluidy ze słowem
„mineral” w nazwie NIE są kosmetykami mineralnymi. Takich
produktów było swego czasu w sieciówkowych drogeriach, kiedy to
Maybelline czy L'Oreal powypuszczały „mineralne” korektory,
podkłady i cienie do powiek. Abstrahując od jakości tych
produktów chcę podkreślić, że w większości przypadków były
to normalne kosmetyki, których pigmenty (lub ich część) były
pochodzenia mineralnego... czyli dokładnie tak, jak w przypadku
wszystkich innych podkładów :] Ups.
Nie licząc, być może, sklepów z
naturalnościami i firmowych stoisk niektórych producentów, jedyne znane mi
podkłady mineralne dostępne stacjonarnie to Bare Minerals dostępne
np. w Sephorze. Firm je produkujących jest jednak bardzo wiele, więc warto moim zdaniem przełamać się i zaryzykować kupno przez
Internet, gdzie wymarzony „minerał” dostaniemy w lepszej cenie,
bardziej dopasowanym odcieniu albo o wyższej jakości.
Sklepów internetowych oferujących
kosmetyki mineralne jest jeszcze więcej niż firm je produkujących
;) Sama korzystam najczęściej ze strony Kosmetyki-Mineralne.com, ale tak
naprawdę najwygodniejszą kolejnością jest zwykle najpierw
ustalenie jaki kosmetyk chcemy i możemy kupić, a następnie
odnalezienie oferującego go sklepu – a nie odwrotnie. Przydatna
wówczas okaże się porównywarka cenowa taka jak Ceneo.
CENY
Ceny są – co tu dużo mówić –
różne, ale najczęściej nawet zakup tańszego podkładu
mineralnego stanowi spory jednorazowy wydatek. Warto mieć jednak na
uwadze parę rzeczy.
Pierwszą z nich jest wydajność
minerałów. W przypadku podkładów najczęściej jedno opakowanie
wystarcza na rok codziennego stosowania. Wziąwszy to pod uwagę
nawet wydatek rzędu 100 zł* na podkład rocznie nie wydaje się
być tak bolesny.
*a jest to cena ze scenariusza "pesymistycznego"
Drugą rzeczą jest skupienie się na
tańszych firmach. Należą do nich choćby Annabelle Minerals,
Amilie i pewnie kilka innych... może z własnego doświadczenia dopiszecie je w komentarzach?
Trzecią sprawą jest opcja zakupu
podkładu w próbkach, najczęściej w postaci woreczków strunowych
lub minisłoiczków. Jest to świetny pomysł na zapoznanie są z konkretnym odcieniem, ulepszoną wersją znanego nam już podkładu, nowej
firmy... Choć małe opakowania są mniej opłacalne, to jednorazowo
są sporo tańsze, a i tak potrafią wystarczyć na całe miesiące
użytkowania.
Ostatnią rzeczą o której nie można
zapomnieć jest możliwość stworzenia własnego podkładu mineralnego.
Akurat tego nie polecam na sam początek, ale po przełamaniu
pierwszych lodów z kosmetykami mineralnymi – jak najbardziej! Na
stronie Kolorówka.com można zakupić jeden z wielu zestawów
składających się z licznych saszetek z proszkami kolorowymi
(pigment) i białymi (dyspersja, w której go „rozpuścimy”).
Przy pomocy młynka lub moździerza łatwo stworzymy podkład
skrojony dla nas na miarę i dopasowany do naszej cery w absolutnie
stu procentach. W przypadku gotowych produktów nie zawsze jest to
takie łatwe...
tak wygląda mój zestaw z Kolorówki :)
DOBÓR KOLORU
Zakładając, że znasz już swój
budżet, a przez to wiesz jakie firmy mogą Cię interesować
przeczesujesz Internet w poszukiwaniu najlepszych ofert. W tej chwili
interesuje Cię zakup albo pełnowymiarowego opakowania, albo próbek
– w obu przypadkach nie chcesz kupować „w ciemno”, tylko jak
najlepiej trafić z odcieniem. O czym musisz pamiętać?
Producenci podkładów mineralnych
rozróżniają najczęściej kilka podstawowych tonacji swoich
wyrobów: chłodną, beżową, neutralną, złotą, oliwkową i różową. W
obrębie każdej z nich znajdziemy zwykle co najmniej kilka stopni
jasności podkładu do wyboru, a czasem też różne wykończenia
(matowe, satynowe, …) oraz właściwości poszczególnych produktów
(matujący, kryjący, długotrwały...).
Jeśli używałaś do tej pory typowych
podkładów, zapewne intuicyjnie wiesz jaka tonacja jest dla
Ciebie... albo przynajmniej która NIE jest :) Ja na przykład
wiedziałam na pewno, że nie jestem ani złocista, ani oliwkowa...
Jednak granice między chłodem, beżem a neutralnością wydawały
mi się skomplikowane do wyobrażenia i w moim pierwszym zamówieniu
mineralnym wylądowały cztery podkłady: najjaśniejszy beż, jasny beż, jasny neutralny i najjaśniejszy chłodny.
Wyglądało to tak:
Ty będziesz musiała podjąć
podobnego typu decyzję. Jeśli jednak:
- nie masz do tej pory większego
doświadczenia z podkładami;
- chcesz od razu kupić duże
opakowanie i nie masz czasu na „przymiarki”;
- mimo wszelkich chęci dalej jesteś w
kropce jaki odcień jest dla Ciebie odpowiedni...
… to dalej nie wszystko stracone :)
Najprostsze wydaje mi się pójście do
Sephory i wypróbowanie na sobie testerów Bare Minerals. Jeśli
jednak nie masz do nich dostępu, proponowałabym po prostu zapytać
o radę koleżankę, ewentualnie kosmetyczkę lub panią w drogerii –
choć tu różnie bywa :) Mając zwykły drogeryjny
podkład porównaj ten, który pasuje do Ciebie najlepiej z jego
braćmi w innych odcieniach. Wydaje się bardziej od nich żółty? A
może w buteleczce wygląda wręcz trupio i aż dziw, że na Tobie
wygląda tak pięknie? Znajdź ten odcień najlepszy dla siebie, bo
przyda Ci się jeszcze w innej sytuacji: a mianowicie w Internecie!
Fanek kosmetyków mineralnych przybywa,
a na forach urodowych takich jak Wizaż.pl wiele z nich bardzo
skrupulatnie dokumentuje swoje kolekcje. Znajdziesz tam wiele zdjęć
ze swatchami dziesiątek najpopularniejszych produktów, często
zrobionych w rządku na jednym przedramieniu, dzięki czemu możesz
przy stałych warunkach poznać i ocenić poszczególne kolory.
Jest bardzo duża szansa na to, że jeśli Twoim ulubionym podkładem jest, powiedzmy, odcień Porcelain firmy XYZ, to na forum odezwie się jego fanka z informacją, że jego idealnym odpowiednikiem jest mineralny podkład o nazwie ABC :)
Na marginesie dodam, że nie całkiem
trafiony podkład da się uratować: bronzery i pudry wykończeniowe
to Twój przyjaciel! Wspominałam wyżej o moim zakupie próbek.
Zgodnie z moimi przypuszczeniami, najbardziej trafiony okazał się
dla mnie najjaśniejszy beż. W chłodnym wyglądałam niczym Jack
Torrance w ostatniej scenie „Lśnienia”, w neutralnym cera była
ziemista, a średni beż był po prostu za ciemny. Nietrafione próbki
udało mi się jednak w prawie stu procentach wykorzystać, bo metodą
prób i błędów znalazłam proporcje, w których dały one razem
świetny dla mnie odcień i ostatecznie zużyłam je praktycznie
wszystkie :D
Z kolei znajdującą się na pierwszym ze
zdjęć próbkę podkładu Everyday Minerals w odcieniu Fair Neutral
(za jasną i zbyt neutralną) zużyłam w środku zimy, gdy cerę
miałam najjaśniejszą jak to u mnie możliwe. Wówczas odrobina
czekoladowego pudru brązującego Bourjois Delice de Poudre
całkowicie załatwiała sprawę :) Także wszystko jest do
zrobienia, choć oczywiście łatwiej jest podkład przyciemnić i
ochłodzić niż ocieplić i rozjaśnić.
APLIKACJA
Kolejną przeszkodą utrudniającą
początki z podkładami mineralnymi jest ich aplikacja. Przede
wszystkim potrzebujemy do niej pędzla i to nie byle jakiego: pędzla
dobrej jakości, najlepiej przeznaczonego do podkładów mineralnych.
Zależnie od preferencji możesz sięgnąć po typowy pędzel kabuki z
krótką rączką (po lewej) lub wersję z dłuższym trzonkiem (po
prawej). Każdy z tych pędzli znajdziesz w asortymencie świetnych
firm takich jak Hakuro, Zoeva, Lancrone i wielu, wielu innych
(droższych :P). Jeśli jednak chciałabyś odrobinę zaoszczędzić,
kupić coś stacjonarnie, może nawet tylko „na próbę” to
polecam Ci rozważenie wycieczki do Natury, Hebe lub Rossmanna.
po lewej: essence kabuki brush, po prawej: LancrOne F60 - flat top kabuki
W Naturze i Hebe znajdziesz szafę
Essence, a w niej tani, różowiutki pędzel kabuki z krótką
rączką. Kosztuje on 17,49 zł i w dotyku jest niesłychanie
milutki... przez pierwszych kilka prań również ;) Niestety, mimo
moich starań dość szybko stał się on szorstki i obecnie podczas
aplikacji drapie nie do wytrzymania. Być może dla kogo innego
byłoby to do zniesienia, ale nie dla mnie... Jednak do plusów
zaliczam cenę, dostępność, dobrą jakość (zarówno świetnie
nakłada kosmetyki, jak i sam jest trwały, nie traci kształtu i nie
gubi włosków) i syntetyczne włosie nadające się do stosowania
przez wegan.
Z kolei w Rossmannie można kupić
Buffing Brush firmy EcoTools, mający w teorii służyć do
wygładzania makijażu. Osobiście jakoś tego nie widzę :D Ale
widząc płaski kształt włosia oraz mając doświadczenie z
niesamowitą jakością pędzli EcoTools jestem skłonna zaryzykować
stwierdzenie, że nadałby się on do nakładania minerałków i
wiem, że są osoby które faktycznie tak robią. Pędzel kosztuje
ok. 29,99 zł i jak wszystkie EcoToolsy ma włosie z taklonu (również
vegan-friendly), rączkę z bambusa oraz skuwka z odzyskanego
aluminium. Fajna rzecz :)
Warto dodać, że płaski kabuki
świetnie sprawdza się też do nakładania podkładów płynnych,
więc gdy zimą wrócisz do fluidu (ja tak robię ze względu na
dodatkową ochronę przed mrozem, jaką zapewnia mojej cerze ta
kropelka parafiny w typowym podkładzie) albo jeśli zrezygnujesz z
minerałków – pędzel nie musi leżeć bezużytecznie :)
***
Uzbrojona w pędzel i podkład,
obejrzyj instrukcję nakładania podkładu (ja za najlepsze uważam
te w wykonaniu Red Lipstick Monster → tutaj i → tutaj) i spróbuj
własnych sił!
Trzymam za Ciebie kciuki,
Kosmeonautka
największy niestety kłopot mam z doborem odcienia bardzo cięko mi znaleśc odpowiedni;(
OdpowiedzUsuńJa od dawna kocham lauressa :) niestety dostępny tylko w usa, ale to ten mój podkład :)
OdpowiedzUsuńJedno opakowanie mam na 2-3 lata.
Od równo miesiąca testuje podkłady mineralne więc super trafiasz z tym postem :) Pędzel mam od Anabelle Minerals i kurczę jest cudowny! A te z Essence to wszystkie tak mają, że po paru praniach robią się sztywne i drapiące ;( jedynie ten skośnie ścięty do różu jest dalej super mięciutki, ale ten maly do pudru i te do cieni są paskudne i po kilku myciach trafiły na dno szuflady. Jeśli zaś chodzi o same podkłady mineralne, to wypróbowałam jak na razie właśnie Anabelle Minerals (neutral fairest) i Lily Lolo (idealnie pasuje porcelain, ale china doll też ujdzie). Jak na razie LL bardziej mi odpowiadają, ale to nie znaczy, że AM są słabe. Zresztą czekają też na mnie testery Meow Cosmetics <3
OdpowiedzUsuńAkurat co do pędzli z Essence mam przeciwne zdanie i dlatego ten kabuki zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Mam jeden pędzel do pudru z Essence (już niedostępny) od jakichś pięciu lat, mojej mamie i koleżankom poleciłam ten nowy (fioletowy) i też są nim zachwycone... Różowy do różu też moim zdaniem nie drapie, ale akurat jest moim zdaniem za mało sztywny i dlatego niezbyt mnie interesował. W każdym razie pędzle te (podobnie jak ichnie do cieni czy eyelinera) prałam po wielokroć i są w świetnym stanie, a ten taki felerny :/ Na szczęście mam ten swój flat top, a Twój z Annabelle to jaki model? Tak w ogóle to cieszę się, że tak idealnie trafiłam! :)
Usuńte do eyelinera Essence też są super, podobnie jak wspomniany do różu, ale niestety reszta mi nie pasuje. Z Annabelle Minerals mam flat top właśnie :)
Usuńhej, jaki podklad stosujesz zima?
OdpowiedzUsuńPrzez większość czasu też mineralny (aktualnie Bare Minerals, odcień light W15), ale w najgorszy mróz wybieram fluid - aktualnie Rimmel Lasting Finish (100 Ivory).
UsuńMi mega pomógł ten tutorial na youtubie:
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=LR3QB7-R7Es
Jak dla mnie to nic specjalnego i bardzo brakuje mi tego pacnięcia pędzlem o podłoże, które pokazuje RLM, ale najważniejsze że Tobie podpasował :)))
Usuń